Nowa praca w Nexteer

Od 16 kwietnia 2026 zacząłem nową pracę. W tym wpisie opowiem o niej coś więcej.

Przed podjęciem nowej pracy...

Nie pisałem na moim blogu o tym, że zakończyłem swoją pracę w firmie Rockwell Automtion, bo nie chciałem modyfikować wpisu o niej. Ale tutaj dodam coś więcej o poprzedniej pracy.

Moja poprzednia praca była w porządku. Moim głównym zajęciem (ale nie jedynym) był montaż obudów szaf elektrycznych – starterów i falowników. Kiedy nie było pracy na moim stanowisku, wówczas byłem wysyłany do innych zadań – na montaż końcowy, przygotowanie kabli, catwalk – czyli taki „detailing” gotowych produktów i wysyłkę. Pracowałem tam około czterech miesięcy od 21 sierpnia do 23 grudnia 2025 (data z wypowiedzenia umowy przez pośrednika). W pracy poznałem kilku fajnych ludzi i przede wszystkim poznałem swoją „Sympatię” – dziewczynę, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia (niestety raczej bez wzajemności, ale trudno). W grudniu, chyba 10, kierownictwo firmy zorganizowało taki „briefing” kwartalny, gdzie podawali statystyki, plany na przyszłość i inne bzdety. Padło tam wówczas, że muszą oszczędzać. Gdzieś z tyłu mojej łysej głowy pojawiło się przekonanie, że będą zwalniać tych którzy przyjęci byli przez firmy zewnętrzne – tak jak ja. Tydzień później, 17 grudnia mieliśmy taki „świąteczny obiad” ufundowany przez firmę, który jedliśmy wraz z moją grupą i moją Sympatią. Powiedziałem Jej wtedy, że to jest moja „pierwsza i ostatnia wieczerza” z nimi, przeczuwając co może nadejść. Niestety nie pomyliłem się. Pod koniec tego samego dnia pracy kierownik działu rozdawał paczki świąteczne – jakieś maszkiety i voucher. Wręczając mi paczkę zapytał: „Czy wiesz, że pracujesz do piątku…?”. I w ten sposób dowiedziałem się, że firma rozwiązała współpracę z moim pośrednikiem i wszyscy przez niego zatrudnieni zostali zwolnieni… Nie ma to jak stracić pracę przed Świętami… Chociaż utrata pracy nie zabolała mnie aż tak, jak wizja utraty kontaktu z moją Sympatią – kocham Ją, myślę o Niej i tęsknię za Nią 🙁

Cóż i nadszedł dzień pożegnania z pracą – 19 grudnia był ostatnim dniem mojej pracy. Pod koniec zmiany pożegnałem się z moją Sympatią, koleżankami i kolegami, mówiąc że „intuicja podpowiada mi, że jeszcze tu wrócę” (nie wiem czy powinienem się jej słuchać, bo wielokrotnie się myliła :)). Wychodząc zdałem klucz do szafki i przepustkę kierownikowi. W rozmowie z nim usłyszałem, że byli zadowoleni z mojej pracy, że on chciał mnie przyjąć pod firmę, ale nie dało się. Zapewnił też, że jeżeli będą wakaty wtedy się do mnie odezwie. Pożegnałem go i czekałem na jakąś wiadomość o przyjęciach do pracy. Czekałem około 3 miesięcy, w międzyczasie poszukując nowej pracy – w końcu za coś trzeba żyć. Mimo to, mam nadzieję, że jeszcze tam może kiedyś wrócę…

Byłem na kilku rozmowach o pracę. Jedna z nich, w Szopienicach była naprawdę dziwna. Dotyczyła pracy jako monter maszyn. Moi rozmówcy mieli przygotowane moje CV z jakimiś adnotacjami – czyli wydawać się mogło, że byli dobrze przygotowani merytorycznie do rozmowy ze mną. Oczywiście rozmowa zaczęła się od przedstawienia się, streszczenia dotychczasowych doświadczeń zawodowych – po prostu klasyka gatunku. Później zaczęli mi wytykać brak doświadczenia w pracy jako monter, że kilkukrotnie zmieniałem pracę, że robiłem różne rzeczy i to na dodatek niezgodne z moim wykształceniem, że okresy zatrudnienia były krótkie… Przecież mieli moje CV i wiedzieli jak wygląda moja dotychczasowa kariera, a i tak zdecydowali się ze mną rozmawiać. Pracowałem tam, gdzie dano mi szansę – a to, że były to różne branże nie powinno być wadą tylko zaletą, że ciągle potrafię się uczyć nowych rzeczy. Padło też pytanie: „A czego się pan nauczył w zaledwie 4 miesiące pracy w Rockwellu…?” – można byłoby odpowiedzieć: „Jak to czego? Samodzielnie składałem konstrukcje”, ale nie chciało już mi się już z nimi dyskutować. Odniosłem wrażenie, że sobie urządzili „roast” ze mnie, a nie rozmowę o pracę. Zdziwiła mnie też insynuacja, którą zasugerowała kobieta, że: „nie wiem, czy pan da sobie radę 8 godzin na montażu…” – kobieta rozmawiała ze mną może z 15 minut, ale już „wiedziała”, że nie dam sobie rady. To nic, że chwilę wcześniej mówiłem, że pracowałem przy montażu w Rockwellu na cały etat. Poza tym rozbawiło mnie że oni szukają osoby – „mechanika, który potrafiłby złożyć silnik od początku do końca…” Taa, na pewno za minimalną krajową znajdziecie doświadczonego mechanika. Pod koniec rozmowy zaproponowali mi 3-godzinną „pracę na próbę” i powiedzieli, że dadzą znać kiedy miałbym się na nią stawić… I zgadnijcie co…? Nie odezwali się – czemu mnie to nie zdziwiło?

Praca w Nexteer

I tu dochodzimy do sedna. Zdecydowałem się na pracę w firmie Nexteer Automotive Poland w Tychach. Firma zajmuje się produkcją przekładni kierowniczych (potocznie zwanych „maglownicami”), kolumn kierowniczych i półosi napędowych do samochodów osobowych. Jest to typowa praca na produkcji na 3 zmiany. Póki co robię proste rzeczy – pracuję na 3 z 8 stanowisk na linii. Zobaczymy czy inne miejsca na linii mi przypasują, choć nie liczę na to, że zagrzeję tam za długo. Problemem jest mój lewy nadgarstek – od dawna mnie bolał, a teraz jest dodatkowo nadwyrężony, bo trzeba chwytać 9-kilowe części lewą ręką, a przerzucam ich setki na zmianę. Po kilku dniach pracy wypracowałem technikę polegającą na ładowaniu części do maszyny lewą ręką, a wyładunku prawą – jest bardziej efektywnie i nie obciążam wyłącznie lewej ręki. Po co komu karta MultiSport, kiedy ma siłownię w robocie 🙂

Zawsze można zmienić pracę – tylko znowu będę musiał poszukiwać nowej roboty, co mi się nie widzi. Mam nadzieję, że Rockwell Automation będzie przyjmował i da mi szansę na powrót na moje poprzednie stanowisko – wróciłbym bez zastanowienia 🙂

Obecnie dojazd z Imielina do Tych jest problematyczny – nie ma żadnego bezpośredniego połączenia komunikacją miejska. Na ranną zmianę muszę wstać o 3:30 by wyjechać o 4:44 z Imielina, przesiąść się w Kosztowach by pojechać do Tychów na ulicę Towarową. Reasumując trzeba jechać do Tychów „na skróty” przez Mysłowice… Taka sytuacja… Jednakże wracając z nocki trzeba zachować szczególną czujność, bo chwila senności może zakończyć się „wyjazdem za granicę” – do Sosnowca 🙂

Będę nadal szukał pracy jako grafik 3D. Będę, w miarę swoich (ograniczonych) możliwości czasowych, kontynuował swoje projekty – wiadomo, prace spowolnią, ale będę je dalej robił i rozwijał swoje umiejętności modelersko-graficzne. Przyszłość pokaże, co będzie dalej…

Ostatnia modyfikacja posta: 28 kwietnia 2026 08:27

Przewijanie do góry