Nie co dzień widuje się Ferrari, a tym bardziej sześć niemal jedno po drugim…
Taka sytuacja...
Dzisiaj (3 października 2024) o 10, wychodząc z Banku Spółdzielczego w Imielinie zobaczyłem Ferrari. Potem drugie, trzecie, czwarte. Wyciągnąłem szybko komórkę zrobiłem te kilka zdjęć. Sorry za jakość, ale były robione prędko i moja komórka ma nie najlepszy aparat. W domu wykadrowałem samochody i zamaskowałem ich tablice rejestracyjne.
W sumie było sześć Ferrari, prawie pod rząd (3 Ferrari Roma i 3 Ferrari 296 GTB) na włoskich rejestracjach. Ja wiem, że dla niektórych to nic nadzwyczajnego, ale dla takiego motoryzacyjnego nerda jak ja to było nie lada przeżycie 🙂
Ciekawe, czy kierowcy tych superaut mieli świadomość jak bardzo rozkopana jest droga, którą przyszło im jechać, ponieważ mamy remont naszej głównej drogi przejazdowej przez miasto. Koniec prac optymistycznie przewidziany jest na marzec 2025. Mój tata widział je później i były sprawne, więc jazda po wertepach im nie zaszkodziła, albo wybrali jakimś cudem inną trasę.
Moje osobiste podejście do marki Ferrari
Osobiście przyznaję, że nie jestem jakimś przesadnym fanem tej włoskiej marki z Maranello. Ich samochody są piękne i trzeba przyznać, że to właśnie ta firma ukształtowała to w jaki sposób postrzega się „włoskie sportowe samochody”.
U mnie raczej nie będzie modeli Ferrari, bo firma jest znana ze swoich pozwów. Ja w sumie jestem nikim – zwykłym modelerem, ale i tak nie mam zamiaru ryzykować jakichś prawnych przepychanek z nimi w razie czego.



